wtorek, 30 października 2012

Zrób to sam - dynia na Halloween

Hej.

Halloween obchodzony jest w wielu krajach nocą 31 października, czyli w wilgilę Wszystkich Świętych. Jest to zwyczaj związany z maskaradą. Dzieci i dorośli przebierają się w różne postacie i uczestniczą w wielu imprezach masowych bądź domowych. Najpopularniejsza z zabaw to chyba "cukierek albo psikus" - dzieci chodzą z pojemnikami na cukierki po okolicy i odwiedzają mieszkańców. Gdy ktoś nie chce dać cukierka otrzymuje od dzieci w zamian psikusa.

W Polsce Halloween staje się coraz bardziej popularne jednak ze względu na pogańskie pochodzenie spotyka się z krytyką ze strony kościoła rzymskokatolickiego. Noc z 31.10 na 01.11 jest również ważnym świętem w Kościele Szatana.
Jednak dla tych, którzy Halloween nie kojarzą z Kościołem Szatana ani innymi złymi pogańskimi zwyczajami może to być okazja do zabawy i miło spędzonej nocy. Dzisiaj chciałabym Wam pokazać dynię, którą zrobiłam wczoraj - będzie ona świetną dekoracją naszego domu oraz fajnym imprezowym akcentem.

Niestety znalazłam tylko taką małą dynię, więc dokładne wycięcie jej było sporym problemem. Jako tako mi się to jednak udało (tak sądzę ;))



Musimy wyciąć u góry otwór, nie musi być super równo. Nasza dynia ma straszyć ;)

Dokładnie ją wydrążamy

Wycinamy otwory, można sobie wcześniej ołówkiem narysować linie. Ja akurat wszystko robiłam "na oko"

Na koniec do środka wkładamy świeczkę i cieszymy się z efektu.


Jeśli wybieracie się na jakieś imprezy Halloween'owe to życzę Wam dobrej zabawy, a we Wszytkich Świętych spokojnego i pogodnego dnia.
Pozdrawiam gorąco!
A.

niedziela, 21 października 2012

Zrób to sam - czekoladowy balsam do ust.

Cześć.

Dzisiaj chciałabym podzielić się z Wami moim pomysłem na czekoladowy balsam do ust, którego wykonanie zajmuje 5 minut :) Na pewno będzie przydatny w te jesienno-zimowe dni oraz wieczory kiedy skóra naszych ust łatwo ulega uszkodzeniom przez różnice temperatur, silny wiatr czy mróz.

Potrzebne nam będą:

Jakieś małe pudełeczko. Moje jest po próbce z The Body Shop. W TBS już nie kupuję jednak pojemniczek się przydał.

Balsam do ciała z masłem Shea. Może być również samo masło Shea lub olej kokosowy.

Czekolada mleczna lub gorzka. Moja to Wedel.

Oliwa z oliwek

Jak to robimy? Rozpuszczamy balsam (ok. 5g) oraz czekoladę - 2/3 kostki w zależności od tego jakiej wielkości mamy opakowanie (można to zrobić w jednym naczyniu lub osobno), dodajemy kilka kropel oliwy z oliwek i wszystko bardzo dokładnie mieszamy. Przelewamy do naszego pojemniczka i wstawiamy do lodówki na jakieś pół godziny. 

Balsam przed włożeniem do lodówki.

Gotowy produkt, wyjęty z lodówki po upływie ok. pół godziny i gotowy do nakładnia na usta.


Jak widzicie zajmuje to naprawdę chwilę, nie jest drogie w wykonaniu i pysznie wygląda oraz pachnie.
Pozdrawiam Was cieplutko!
A.

sobota, 20 października 2012

Zrób to sam - jesienna dekoracja :)

Hej.

Wiem, że ostatnio częstość umieszczania postów na blogu woła o pomstę, ale spowodowane to jest mnóstwem spraw na głowie - szukanie pracy, kurs prawa jazdy i jeszcze kilka planów, o których na razie nie chcę mówić czy pisać. Dochodzą jeszcze tutaj porządki jesienno-zimowe pomimo, że pogoda za oknem jest wspaniała :) Niestety już niedługo.

W związku z porą roku postanowiłam zrobić dzisiaj dekoracje na stół w barwach jesieni. Oczywiście w trakcie robiłam zdjęcia by podzielić się z Wami moim pomysłem na drobną rzecz, która bez problemu wypełni kawałek wolnej przestrzeni i będzie cieszyć oko.
Z przedmiotów widocznych poniżej nie zakupiłam nic, wszystko gdzieś już wcześniej leżało w moim domu.


Potrzebny nam będzie jakiś szklany wazon. Mój to jak widzicie taki duży kielich.

Kamyczki - dodatek do świecznika kupionego w JYSK. Akurat z owym świecznikiem mi się nie podobały, ale postanowiłam je schować. Jak widać przydały się ;)

Kamyki umieszczamy na samym dnie ponieważ są najmniejsze, więc i tak by tam wylądowały.

Kasztany - można je znaleźć w pobliskim parku.

Wkładamy je w taki sposób do wazonu aby było widać wcześniej umieszczone tam kamyki.

Szyszki, orzechy i inne pierdoły. Moje są z odzysku - rozwaliłam stary stroik :)

W zależności od upodobań układamy je w wazonie.

Świeczka musi być spora aby było ją dobrze widać.

Delikatnie wkładamy ją do środka tak by nie uszkodzić rzeczy będących już wewnątrz.

Wrzuciłam tam jeszcze ususzoną pomarańczę i cynamon, który przewiązałam papierową wstążką.

Zasada taka sama jak wyżej - układamy w zależności od upodobań.
Tak właśnie wygląda gotowa dekoracja.


Lecę teraz robić szarlotkę z bitą śmietaną, na którą mam ochotę już od dłuższego czasu. Pozdrawiam Was cieplutko i życzę miłego wieczoru!
A.

sobota, 13 października 2012

Jak odświeżyć stare ubrania.

Hej.

Dzisiaj chciałabym pokazać Wam jak możemy odświeżyć nasze ubrania. Pewnie dla wielu z Was to co pokaże nie będzie wielkim zaskoczeniem, ale piszę tego posta z nadzieją, że może chociaż jednej osobie się przyda ;)
Modowe trendy zmieniają się praktycznie co sezon, czasami dość znacznie, czasami różnią się drobiazgami. W sezonie jesień/zima 2012 znajdziemy wiele akcentów rockowych - ćwieki, skóry, itp. Właśnie na tym skupiłam się dzisiejszego wieczoru.
Porządkując wczoraj moją szafę zauważyłam torebki, których nosić już nie będę, ale ich elementy mogą być pomocne w stworzeniu kilku "nowych, starych rzeczy" :)

 Z jednej wyjełam okrągłe i kwadratowe ćwieki, którymi postanowiłam ozdobić sweterek oraz koszulę. Wiem, że podobne dostępne są za grosze w pasmanteriach.

Jak widzicie ćwieki mają ostre zaczepki, więc musimy być ostrożni przy późniejszym zakładaniu swetra oraz podczas prania. Taki ćwiek z łatwością mógłby zniszczyć pralkę, więc ubrania należy prać w specjalnych koszach lub ręcznie.


Mój sweterek to Dorothy Perkins, z delikatnymi bufkami.

Nie lubię przesady, więc ozdobiłam go tylko sześcioma ćwiekami. Po trzy na lewym i prawym ramieniu.

Efekt końcowy

Koszula firmy Gant

Często na sklepowych półkach/wieszakach możemy zobaczyć kołnierzyki z ćwiekami. Zrobiłam bardzo podony do tych, które widziałam. Jednak starałam się nie przesadzać :)

Efekt końcowy

Zrobiłam sobie też bransoletkę, w środek wbiłam ćwieka. Niestety nie miałam za bardzo jak zrobić zdjęć ponieważ podczas tworzenia jej używałam obu rąk.

Zaletą ćwieków takich jak widać na powyższych zdjęciach jest na pewno to, że można je bardzo łatwo zamontować, ale i wyjąć. Jeśli będziemy chcieli przywrócić naszym ubraniom stary wygląd to wystarczy kilka minut.  

Pozdrawiam Was cieplutko!
A.

sobota, 6 października 2012

Honey & Spice

Cześć.
Dzisiaj znowu o firmie Yankee Candle. O woskach tej firmy pisałam tutaj. Mniej-więcej w tym samym czasie zakupiłam świeczkę Honey & Spice i chciałabym podzielić się z Wami moimi obserwacjami. Produkty YC wykonane są z naturalnych składników. Producent zapewnia, że świeczka będzie się palić 150 godzin. Wydaje mi się, że to lekka przesada, moja świeczka paliła się jakieś 30-35 godzin i ubyło jej około 1/3. W przeciwieństwie do innych pachnących świeczek ta faktycznie daje nam zapach (jak do tej pory jedynymi takimi świeczkami, które miałam były Air Wick - niestety nie widziałam ich więcej na sklepowych półkach), nie jest on bardzo intensywny, świetnie wygląda, więc jest niewątpliwie ozdobą naszego domu. Po wypaleniu się świeczki słoik można będzie wykorzystać w jakiś fajny sposób (np. na różne drobiazgi). Górna część opakowania bardzo brzydko się opaliła jednak da się to usunąć niewielką ilością wody lub nawet ręcznikiem papierowym.
Firma Yankee Candle ma duży wybór zapachowy, więc każdy znajdzie coś dla siebie. Mamy trzy rozmiary świeczek: small -104g, medium - 411g oraz large - 623g.
Koszt największej świeczki, którą ja posiadam to około £16-£18 i za taką cenę już więcej świecy nie zakupię, będę raczej szukać na promocjach.


Dzisiaj zakupiłam 3 samplere, postaram się w najbliższym czasie wspomnieć jak się sprawują.


Świeczka Air Wick, o której wspomniałam wyżej, jeśli ktoś ją spotka na sklepowej półce to zachęcam do kupna :)


Jeśli macie ochotę poznać moje zdanie o kosmetykach firmy PHYSICIANS to zapraszam tutaj, na mój kanał w serwisie YouTube.


Pozdrawiam Was cieplutko i życzę dobrej nocy :)
A.

czwartek, 4 października 2012

Doniczkowe dekoracje :)

Hej.
Dzisiaj chciałabym pokazać Wam jak za niewielką kwotę można zrobić ozdoby doniczkowe. Wystarczy nam tylko pomarańcz, cytryna oraz limonka. No i oczywiście trochę wolnego czasu + kilka drobnych przyborów. Warto również zaopatrzyć się w jakieś stare ubranie, które jeśli zabrudzimy nie będzie nam żal wyrzucić, kilka gazet lub kartek oraz ręcznik papierowy do wycierania nadmiaru kleju (przede wszystkim z naszych rąk).
Zbliżają się Święta i myślę, że takie cytrusowe akcenty wpasują się idealnie w bożonarodzeniowe ozdoby.


Zaczynamy oczywiście od zakupienia owoców.
Należy je dokładnie umyć. Później nie będzie już możliwości wyczyszczenia skórki.


Kroimy owoce w dość grube plastry, w cytrynie zrobiłam pionowe nacięcia dzięki którym wyszedł mi taki kwiatuszek. Limonek niestety zapomniałam uwiecznić na zdjęciach - je również pokroiłam w plastry.


Następnie układamy wszystko na grzejniku, pomarańcze były dość duże, więc zawiesiłam je na nitkach. Obracając je od czasu do czasu czekamy aż się wysuszą, czyli około tygodnia.


Wysuszone pomarańcze, cytryny i limonki + cynamon w lewym, górnym rogu :)


Teraz prócz naszych wysuszonych owoców potrzebne nam będą: nożyczki, penseta, patyczki (moje to takie na szaszłyki), super glue, sypki brokat, kolorowe siateczki oraz pałeczki cynamonu.


W zależności od naszych upodobań dekorujemy owoce, poniżej zdjęcia niektórych kombinacji. Wszystko trzyma się na kleju, trzeba być jednak cierpliwym - owoce niestety nie kleją się do siebie tak dobrze jak palce ;) Patyczki wkręcamy do pomarańczy/limonki/cytryny. Musimy być jednak bardzo ostrożni. Można je również przykleić, ale zajmuje to trochę więcej czasu.


Kiedy jesteśmy już pewni, że wszystko jest tak jak być powinno spryskujemy wszystko lakierem do włosów.


Tak oto wyglądają zrobione przeze mnie ozdoby :)


Trzymajcie się cieplutko!
Pa, pa!
A.