Wiem, że ostatnio częstość umieszczania postów na blogu woła o pomstę, ale spowodowane to jest mnóstwem spraw na głowie - szukanie pracy, kurs prawa jazdy i jeszcze kilka planów, o których na razie nie chcę mówić czy pisać. Dochodzą jeszcze tutaj porządki jesienno-zimowe pomimo, że pogoda za oknem jest wspaniała :) Niestety już niedługo.
W związku z porą roku postanowiłam zrobić dzisiaj dekoracje na stół w barwach jesieni. Oczywiście w trakcie robiłam zdjęcia by podzielić się z Wami moim pomysłem na drobną rzecz, która bez problemu wypełni kawałek wolnej przestrzeni i będzie cieszyć oko.
Z przedmiotów widocznych poniżej nie zakupiłam nic, wszystko gdzieś już wcześniej leżało w moim domu.
Potrzebny nam będzie jakiś szklany wazon. Mój to jak widzicie taki duży kielich.
Kamyczki - dodatek do świecznika kupionego w JYSK. Akurat z owym świecznikiem mi się nie podobały, ale postanowiłam je schować. Jak widać przydały się ;)
Kamyki umieszczamy na samym dnie ponieważ są najmniejsze, więc i tak by tam wylądowały.
Kasztany - można je znaleźć w pobliskim parku.
Wkładamy je w taki sposób do wazonu aby było widać wcześniej umieszczone tam kamyki.
Szyszki, orzechy i inne pierdoły. Moje są z odzysku - rozwaliłam stary stroik :)
W zależności od upodobań układamy je w wazonie.
Świeczka musi być spora aby było ją dobrze widać.
Delikatnie wkładamy ją do środka tak by nie uszkodzić rzeczy będących już wewnątrz.
Wrzuciłam tam jeszcze ususzoną pomarańczę i cynamon, który przewiązałam papierową wstążką.
Zasada taka sama jak wyżej - układamy w zależności od upodobań.
Tak właśnie wygląda gotowa dekoracja.
Lecę teraz robić szarlotkę z bitą śmietaną, na którą mam ochotę już od dłuższego czasu. Pozdrawiam Was cieplutko i życzę miłego wieczoru!
A.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz