Po dość długiej nieobecności (spowodowanej w sumie sama nie wiem czym) postanowiłam wrócić z przepisem na sernik, który zawsze mi wychodzi. Nie powiem, że mam dwie lewe ręce w sprawach kulinarnych, bo bym skłamała. Zazwyczaj to co chcę przygotować do jedzenia mi wychodzi. Oczywiście jak każdemu zdarzają się wpadki co jednak nie zniechęca mnie ani się nie poddaję. Ostatnio jestem jedynie na ścieżce wojennej z piernikiem wylewanym. Jest to ciasto, które jeszcze 2 lata temu gościło w moim domu bardzo często, uwielbiam go w szczególności za zapach. Niestety kilka ostatnich podejść kończyło się totalną katastrofą pomimo wiecznie tego samego przepisu i składników - nie mam pojęcia dlaczego. Tak więc jak na razie omijam go szerokim łukiem i może kiedyś... ;)
Wracając do sernika: jego przygotowanie zaczynam od zrobienia masy serowej. Przyczna jest prosta - masa może chwilę postać, ciasto zaczyna dość szybko wysychać.
Składniki na masę serową:
- kilogram sera białego (używam półtustego)
- kostka masła
- 300g cukru
- 6 jajek
- 2 budynie śmietankowe (mogą być również 2 łyżki stołowe mąki ziemniaczanej)
- aromat śmietankowy (może być również cukier wanilinowy)
Masło (roztopione) ucieramy z cukrem, dodajemy zmielony ser, jajka, budyń i aromat. Miksujemy do uzyskania jednolitej masy.
Składniki na ciasto:
- 450g mąki
- 100g cukru
- 250g masła
- 5 żółtek
- 3 łyżeczki proszku do pieczenia
Przesianą mąkę mieszamy z proszkiem do pieczenia, dodajemy żółtka, masło oraz cukier. Wyrabiamy do momentu aż ciasto zacznie ładnie odchodzić od dłoni.
Ja ciasto ugniatam w garku zamiast na stolnicy - jest dużo wygodniej.
Blaszkę smarujemy masłem i posypujemy bułką tartą lub wykładamy papierem do pieczenia. Wylepiamy ciastem i wylewamy naszą masę serową.
Wkładamy do nie nagrzanego piekarnika i pieczemy 60 minut w 190 stopniach.
Polewę robię roztapiając 2 tabliczki czekolady mleczej i pół gorzkiej z odrobiną mleka. Posypuję wiórkami kokosowymi.
Smacznego!
A.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz