sobota, 29 września 2012

Ecozone Ecoballs

Hej.

Dzisiaj będzie o Ecozone Ecoballs, o których mówiłam już tutaj. Chciałabym jednak opisać moje wrażenia po jeszcze dłuższym użytkowaniu oraz dlatego, że w związku z moim powrotem do Polski zakupiłam wersję 1000 prań (150 zostaje u siostry).
Produktów ekologicznych używam już bardzo długo w związku z tym, że jestem alergikiem oraz uważam, że im mniej środków chemicznych, konserwantów i sztucznych barwników tym lepiej dla naszego zdrowia. Teraz do moich wymagań doszło to aby były cruelty-free. Ecozone spełnia moje oczekiwania. Ecoballs wkładamy do pralki razem z naszym praniem. Zastępuje nam proszek do prania oraz płyn do płukania. Ciągle nie dowiedziałam się jak kule sprawdzają się na trudnych plamach, a nie mam zamiaru specjalnie brudzić moich ubrań żeby to przetestować.. :)
Niewątpliwymi zaletami Ecozone Ecoballs prócz braku substancji chemicznych jest to jak mało miejsca zajmują w naszym domu, nie musimy dźwigać co chwilę ciężkich proszków do prania oraz płynów do płukania. Jest to też oszczędność naszego czasu i ozdoba naszego domu. Jakoś nie wyobrażam sobie powrotu do "tradycyjnego prania".
Wad jak na razie nie zaobserwowałam.

W opakowniu znajdziemy w zależności od wersji jaką zakupimy 2 lub 3 kule do prania, odplamiacz oraz instrukcję użycia.


Ekologiczny Odplamiacz:


Wersja 150 prań:


Wersja 1000 prań




Jeśli macie ochotę poznać moje zdanie na temat kosmetyków kolorowych firmy Nivea to zapraszam na mój kanał na YouTube klik


Pozdrawiam cieplutko i życzę Wam miłego wieczorku! :)
A.

poniedziałek, 24 września 2012

Hej.
Dzisiaj chciałabym Wam pokazać coś co nie jest rzeczą niezbędną, ale przydatną. Od jakiegoś czasu szukałam pudełka/kubeczka na moje pędzle do makijażu. Chciałam coś niebanalnego, co będzie również ozdobą na mojej toaletce. I w końcu po długich poszukiwaniach półki sklepowe TK Maxx'a mnie nie zawiodły! :D

Rzecz, w której obecnie spoczywają moje pędzle, kredki do oczu oraz tusze to tak naprawde doniczka (!), dzięki swojej obracanej konstrukcji (mam nadzieję, że widać to na zdjęciach poniżej) jest bardzo praktyczna oraz oszczędza nam wiele czasu przy wyboże odpowiedniego przedmiotu, którego chcemy użyć. Posiada również przegródki, możemy podzielić więc nasze rzeczy np. kategoriami - do twarzy/oczu itd. Materiał, z którego została wykonana to drewno, prosty design pasujący do każdego pomieszczenia i pojemność to jej niewątpliwe zalety! :D
Kosztowała mnie £5.99

Zachęcam Was do poszukania podobnego drobiazgu, który ułatwi Wam codzienny makijaż! :)


Dolna część, mam nadzieję, że widać jak można ją obracać:


Pozdrawiam i do następnego!
A.

sobota, 22 września 2012

Tea Time.

Cześć.
Kolejny post o herbacie.  
Herbatę organiczną znalazłam w sklepie TK Maxx na przecenie (jedno opakowanie kosztowało dokładnie £1). W żółtym opakowaniu widzimy dobrze znany wszystkim rumianek, więc chyba nie muszę nic na jego temat pisać. Druga herbata to trawa cytrynowa oraz wanilia. I jest to jeden z tych produktów, o których nie mogę powiedzieć, że są dobre lub nie. Jest to bardzo dziwny smak oraz zapach, trudny do opisania. Niewątpliwym atutam jest wygląd jedwabnych torebek-piramidek oraz szata graficzna opakowania. Świetnie wygląda w kuchni, więc nawet jeśli Wasze kubki smakowe jej nie polubią to zawsze może zostać cieszyć Wasze oczy. Normalna cena tego produktu to £3.99, czyli około 20zł. Za taką kwotę na pewno nie pokusiłabym się na załadownie jej do mojego koszyka. Nabyłam ją z czystej ciekawości i nie zdecyduje się na jej ponowny zakup ponieważ ten smak nie do końca mi odpowiada. Jeżeli lubicie próbować nowości smakowych oraz cenicie sobie produkty bio to polecam. Jeśli jednak nie jesteście amatorami nowych, czasami dziwnych smaków to sugeruję poszukać na promocjach by nie żałować potem straconych pieniędzy.


Trawa cytrynowa i wanilia
Rumianek

Jeśli macie ochotę posłuchać o kosmetykach firmy Urban Decay to zapraszam na mój kanał na YouTube.


Pozdrawiam!
A.

piątek, 21 września 2012

Essie - czy warto?

Hej.
Dzisiaj chciałabym Wam powiedzieć o lakierach Essie. Kupiłam je zanim zaczęłam sprawdzać firmy kosmetyczne i kupować tylko te produkty, które na zwierzętach nie były testowane.
Essie na zwierzętach testuje, więc lakiery z mojej listy zostają definitywnie skreślone.

W Polsce lakiery do paznokcji Essie można zakupić w perfumeriach Douglas, cena to 35zł. I teraz pojawia się pytanie - czy warto zapłacić 35zł za lakier do paznokci?

Posiadam 7 lakierów oraz bazę wygładzającą "fill the gap" i uważam, że lakiery mają zdecydowanie za wysoką cenę. Owszem - kolory piękne, duży wybór, ale dość szybko odpryskują i przy większości kolorów trzeba nałożyć dwie warstwy by nasze paznokcie wyglądały naprawdę ładnie. Ich wydajność również pozostawia wiele do życzenia.

Jest to oczywiście moja opinia na temat lakierów Essie. Być może jestem za bardzo wymagająca, ale za taką cenę spodziewałam się konkretnego, dobrego produktu. 




Produkty są na 100% oryginalne, zostały zakupione w sklepie TK Maxx.

Pozdrawiam!
A.

czwartek, 20 września 2012

Na dobry sen...

Średnio człowiek przesypia 20 lat swojego życia. Podobno. Pewnie u mnie na starość wyjdzie, że w krainie snów spędziłam połowę :P Dlatego jako osoba, która w temacie jest bardzo zorientowana chciałabym Wam polecić opaski do spania :) Jest to na prawdę świetne rozwiązanie np. przy popołudniowych drzemkach. Jak dla mnie wieczorem również ponieważ nic mnie nie rozprasza, a co za tym idzie szybciej zasypiam. Na początku opaska może troszeczkę przeszkadzać jednak po pewnym czasie trudno bez niej zasnąć ;)

Na rynku istnieje baaardzo szeroki wybór kolorów, wzorów, rozmiarów oraz zapachów!

Ja posiadam dwie takie opaski do spania:


Osobiście moją faworytką jest brązowa firmy Ecotools, nie dopuszcza do moich oczu ani grama światła i jest przyjemniejsza w dotyku.


Firmy niebieskiej niestety nie pamiętam, jest to opaska pachnąca lawendą co może nieco przeszkadzać.


Osobiście zachęcam do nabycia takiej opaski i życzę Wam kolorowych snów! :)
A.

wtorek, 18 września 2012

Zestaw Zimowego Zmarzlucha

Hej.

Jeszcze kalendarzowe lato dobrze się nie skończyło, a ja już robię ubraniowe zakupy na zimę. Jestem osobą, której praktycznie zawsze jest zimno, więc wrzesień to czas kiedy żegnam się z letnimi rzeczami na dobre. W tym celu odwiedziłam TK Maxxa, w którym (o dziwo!) nic nie kupiłam. Za to zwykle omijany Primark bardzo pozytywnie mnie zaskoczył. Można tam czasami znaleźć ciekawe rzeczy za całkiem niską cenę (jeśli tylko człowiek ma odrobinę cierpliwości ;)). Oto co zakupiłam:


Zakolanówki - myślę, że będą idealne do kozaków/botków i będę je mogła założyć na legginsy lub rajstopy. Kosztowały mnie £2,50, czyli około 12zł.


Mega grube skarpety, od środka polar oraz antypoślizgowe spody - w zime jak dla mnie idealne :) Kosztowały £4, czyli około 20zł.


Legginsy z zimowym wzorkiem - już od jakiegoś czasu szukałam czegoś w tym stylu. Są dość grube, więc myślę, że stworzą idealny duet z jakimś ciepłym, długim swetrem :) Cena to £10, czyli około 50zł.


Polarowa piżama, którą polecam każdemu (moja siostra ma takich kilka i są świetne, pomimo częstego prania nic się z nimi nie dzieje). Jest masa wzorów i kolorów. Kosztuje £8, czyli około 40zł.



Na dzisiaj to chyba tyle, pozdrawiam Was cieplutko!

A.

poniedziałek, 17 września 2012

Dom otulony zapachem.

Hej.

Dzisiaj listonosz wrzucił przez klapkę w drzwiach paczuszkę, w której były zakupione niedawno woski Yankee Candle. Mogę śmiało powiedzieć, że w produktach tej firmy zakochałam się od pierwszego powąchania ;) Wystarczy zdjąć folię z tartelki, położyć na kominku zapachowym, zapalić świeczkę i rozkoszować się wspaniałymi aromatami dużo trwalszymi od olejków czy kadzidełek...

Niestety produkty nie są tanie, za mix 10 wosków musimy zapłacić około 10 funtów (sprawdzałam na polskim allegro - ceny są podobne czyli ok. 50zł), ale uważam, że są warte swojej ceny!
W ofercie Yankee Candle moża znaleźć również np. świeczki różnych rozmiarów oraz kominki.
Ja osobiście zachęcam do kupienia na początek właśnie jakiegoś wosku by przetestować go w swoim domu oraz znaleźć ulubiony zapach.

Moje woski:


Christmas Cookie


Honey&Spice - dzisiaj tak własnie pachnie powietrze obok mnie, cudownie!


Soft Blanket


Kominek - mój został zakupiony w Wilkinsonie




Wosk pod wpływem temperatury świeczki zmieni się w stan płynny (widoczne na ostatnim zdjęciu).

Pozdrawiam,
A.

niedziela, 16 września 2012

Napijmy się herbaty.

Cześć,
w związku z panującą za oknem pogodą (leje niesamowicie) postanowiłam napić się mojej ulubionej herbaty z cynamonem oraz kardamonem. Gdy zmierzałam w kierunku kuchni pomyślałam, że pstryknę kilka zdjęć podczas jej przygotowywania i opowiem Wam jak ją zrobić. Nie jest to trudne, a można całkiem ciekawie zaskoczyć znajomych czy rodzinę oraz spróbować czegoś nowego.
Herbata świetnie sprawdza się sama jak i ze śniadaniem czy deserem :)

Potrzebny nam będzie dzbanek, mój jest z takim filtrem ściągającym fusy na dół. Jest już dość mocno zabarwiony przez herbatę/kawę, która jest parzona w nim od jakiegoś czasu.


Wsypujemy do niego herbatę liściastą lub w granulkach.


Dodajemy kardamon, trzeba go otworzyć - to te nasiona powodują smak oraz aromat.


Rozkruszamy również kawałek cynamonu. W dzbanku (750ml)  na zdjęciu poniżej widać 5 łyżeczek cukru, 3 łyżeczki herbaty liściastej, 3 ziarna kardamonu oraz kawałek rozkruszonego cynamonu.


Wszystko zalewamy wrzątkiem, przykrywamy i czekamy kilka minut aż herbata się zaparzy. Przed rozlaniem do kubków/filiżanek/szklanek dobrze jest wszystko dokładnie wymieszać.



Herbata liściasta widoczna za zdjęciach powyżej została zakupiona w Beamish Museum.
Cynamon oraz kardamon w lokalnym sklepie z żywnością wschodnią.


Mam nadzieję, że herbata Wam posmakuje, pozdrawiam cieplutko!
A.

O małym drobiazgu.

Nadchodzi jesień, czyli czas kiedy wszystko wokół nas jest szare i ponure. Te wszystkie gadki o pięknej, polskiej złotej jesieni wydają mi się trochę przesadzone.. Warto więc zaopatrzyć się w coś co poprawi nam humor :) Dzisiaj dostałam wspaniały prezent od siostry i szwagra - mianowicie zakładkę do książek! Jest to piękny motyl, który zapewne uchroni moje książki przed zagiętymi rogami oraz będzie wspaniałą ozdobą w te jesienne dni. 


Zachęcam Was do poszukania jakiegoś drobiazgu, który będzie powodował na Waszych twarzach uśmiech oraz rozjaśniał coraz dłuższe wieczory. 



Mój motyl został zakupiony w sklepie w Beamish Museum (o którym zresztą niedługo pojawi się post).
Pozdrawiam i do następnego!

A.

piątek, 14 września 2012

Brak pomysłu na tytuł

Co 6 sekund w labolatorium umiera zwierzak. I nie jest to tylko szczur czy mysz. To również pies, kot, królik, małpka, itd. Dlaczego? W imię ludzkiej próżności, bo "jesteś tego warta/y".
O czym mowa? O testach na zwierzętach. Testowane są kosmetyki, środki chemiczne, lekarstwa. W bardzo brutalny sposób, o którym za bardzo nie chcę pisać (jeśli ktoś jest zainteresowany dokładniejszymi informacjami czy zdjęciami wystarczy wpisać w google hasło "testy na zwierzętach"). Nie mówmy, że nie możemy nic zrobić, że świata nie zmienimy. Jesteśmy częścią tego świata, tworzymy go, więc możemy go zmienić - zmieniając siebie. Naszymi codziennymi zakupami mówimy TAK lub NIE dla takich okrutnych praktyk. Warto więc wesprzeć firmy stojące po właściwej stronie uważające, że wystarczająca ilość składników została już przetestowana i nie jest potrzebne dalsze cierpienie zwierząt.
Jasne, pewnie nie zauważymy od razu efektu jaki chcemy osiągnąć, ale nie oznacza to, że nie warto. Może w końcu ludzie wykonujący oraz zlecający takie testy zasłużą na miano człowieka, a nie potwora.

Lista marek nie testujących swoich produktów na zwierzętach w Polsce (środki chemiczne, kosmetyczne czyli wszystko czego potrzebuje Twój dom oraz ciało) ---------> http://ok.3bird.net/cosmetics-pl.html

Muszę zastanowić się o czym ten blog będzie, nadać mu treść oraz formę. Na pewno w jakiś sposób stwarzam sobie odskocznie, musi ona być czystą nieskażoną heroiną od której uzależnie się tak silnie, że nie będzie już odwrotu. 


Tymczasem czas na pyszną herbatę z cynamonem oraz kardamonem :)

czwartek, 13 września 2012

Nie lubię pisać tytułów.

Zdecydowanie za dużo myśli w głowie i za mało słów by o nich opowiedzieć. Nie zapominaj o sobie, o swojej władzy nad życiem, przecież możesz jeśli chcesz! Nie dopuść do sytuacji by za kilkadziesiąt lat, siedząc w fotelu powiedzieć - przecież mogłam, ale... 


Każda odpowiedz niesie za sobą wydarzenia, których nie zmienisz. Musimy zdać sobie sprawę, że z pozoru rzeczy błahe mają ogromne znaczenie, tworzą nas takimi jakimi w tym momencie jesteśmy. Każda decyzja, nawet ta czy wyjść z domu na zakupy dzisiaj, czy jutro powoduje konsekwencje - bo skąd możesz wiedzieć czy Twoje życie nie zmieniłoby się lub nawet skończyło gdybyś wyszedł w innym czasie? A przecież to tylko zakupy..

Więc ja teraz tworzę tego bloga, ten post. Może kiedyś okaże się, że był przełomem w moim życiu?



myśli inspirowane filmem mr. nobody.